czwartek, 27 marca 2014

To myśmy teraz wariaty. Zamkli nas na amen...










































W głowie idzie mi piekielna maszyna. I nie wiem, na którą godzinę którego dnia jest nastawiona. Nie wiem, kiedy pęknie. I czekam, bez końca czekam. Czasem myślę, ze już nie może dłużej trwać ta męka. Ale nie przechodzi dzień, noc, znowu dzień, potem chloral, morfina, sen pełen koszmarów i to straszne obudzenie się z tym poczuciem, ze wszystko zaczyna się na nowo.
I tak ciągle,
  ciągle...


Brak komentarzy: