W głowie idzie mi piekielna maszyna. I nie wiem, na którą
godzinę którego dnia jest nastawiona. Nie wiem, kiedy pęknie. I czekam, bez
końca czekam. Czasem myślę, ze już nie może dłużej trwać ta męka. Ale nie
przechodzi dzień, noc, znowu dzień, potem chloral, morfina, sen pełen koszmarów
i to straszne obudzenie się z tym poczuciem, ze wszystko zaczyna się na nowo.
I tak ciągle, ciągle...
I tak ciągle, ciągle...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz